Bezrobocie w Polsce jest na coraz niższym poziomie i sięga wieloletnich minimów. Na koniec lipca br. stopa bezrobocia wyniosła 5,9 proc., a w żadnym województwie nie odnotowano dwucyfrowego poziomu bezrobocia.

Ponadto, sprzyjającą sytuację na rynku pracy potwierdza solidny wzrost wynagrodzeń, które już w zeszłym roku zwiększyły się o prawie 6 proc., a w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku pensje wzrosły o dalsze 7,3 proc. W rezultacie, pomimo nieznacznego spowolnienia wzrostu gospodarczego w Polsce, konsumpcja prywatna pozostaje główną siłą napędową naszej gospodarki. W drugim kwartale 2018 roku wydatki gospodarstw domowych odpowiadały za niemal 60 proc. całości osiągniętego wzrostu gospodarczego. Z drugiej strony liczba zarejestrowanych bezrobotnych w Polsce jest bliska 1 mln osób, a trudności w znalezieniu zatrudnienia wynikają nie tyle z bierności zawodowej, co z aktualnego zapotrzebowania na rynku pracy odmiennego od posiadanych kompetencji osób bezrobotnych.

Poprawa sytuacji na rynku pracy jest odwrotnie interpretowana przez przedsiębiorstwa. Zwiększające się wynagrodzenia oraz presja na ich dalszy wzrost powoduje wyższe koszty dla firm, które często nie są w stanie przenieść ich na większe marże w obliczu dużego poziomu konkurencji, który doświadcza wiele branż w Polsce. W rezultacie obecna sytuacja na rynku pracy stoi na przeszkodzie w bieżącej działalności i dalszym rozwoju firm. Badania przeprowadzane przez GUS wśród przedsiębiorstw wskazują, że koszty zatrudnienia są najczęściej wymienianą barierą w wielu branżach: budownictwie, przetwórstwie przemysłowym, handlu oraz w usługach. Niedobór pracowników, zwłaszcza wykwalifikowanych, stał się istotnym ograniczeniem w działalności gospodarczej, której znaczenie wzrosło w największym stopniu w ostatnich latach. W przemyśle, czy transporcie ponad 40 proc. firm, a budownictwie ponad połowa zgłasza ten czynnik jak barierę w prowadzeniu bieżącej działalności. W pierwszym kwartale tego roku liczba wolnych miejsc pracy w Polsce przekroczyła 152 tys. i była wyższa o 28 proc. niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W przetwórstwie przemysłowym wakaty przekroczyły 34 tys. miejsc pracy, w handlu sięgnęły 30 tys., a w budownictwie prawie 24 tys. Pomimo, że dynamika zmian zatrudnienia utrzymuje się na dodatnim poziomie, to skala wzrostu w tym roku jest już mniejsza niż poprzednio, a niedobory na rynku pracy są istotną przyczyną takiej sytuacji. Przy wysokim poziomie wykorzystania mocy produkcyjnych firmy powinny zwiększać inwestycje w rozwój biznesu, jednak nawet przy rosnącej automatyzacji procesów i robotyzacji w przemyśle rozbudowa zakładów produkcyjnych nadal najczęściej wiąże się z koniecznością zatrudnienia dodatkowego personelu, co obecnie jest trudne. Poprawa na rynku pracy sprzyja przedsiębiorstwom w postaci utrzymującego się wysokiego popytu na ich produkty i usługi, jednak biznes odczuwa również trudności w prowadzonej działalności i dalszym rozwoju ze względu na ograniczenia podażowe.

Niedobory na rynku pracy i presja na wzrost wynagrodzeń ograniczane są w pewien sposób przez imigrację napływającą do Polski. W pierwszym półroczu tego roku wydano prawie 20 proc. więcej zezwoleń na pracę dla cudzoziemców niż w pierwszej połowie 2017 r. Łącznie takich zezwoleń było 140 tys., a spośród obcokrajowców na polskim rynku pracy najwięcej jest pracowników z Ukrainy (71 proc.). Zwiększa się także liczba wydawanych zezwoleń na pracę dla osób ze znacznie bardziej odległych kierunków niż kraje po wschodniej stronie naszej granicy – 5-krotnie wzrosła liczba pracowników z Nepalu, 3-krotnie z Indii, 9-krotnie z Gruzji. Niższy zasób pracowników oraz rosnące niedobory kadrowe w wyniku niekorzystnych zmian demograficznych oraz obniżenia wieku emerytalnego nadal będą charakteryzowały polski rynek pracy. W rezultacie popyt na pracowników z zagranicy będzie rósł, a kurczące się zasoby kadrowe wśród pracowników z Ukrainy oraz ich rosnące żądania płacowe będą w coraz większym stopniu skłaniać polskie przedsiębiorstwa na otwarcie się do przyjmowania siły roboczej także z dalszych krajów. Z drugiej strony firmy w Polsce będą w miarę możliwości coraz bardziej zainteresowane wyższym wykorzystaniem automatyzacji procesów i zwiększeniem wydajności prowadzonej produkcji.

– Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Środkowo-Wschodniej.